a to wszystko przyśniło się
już kiedyś
grudniową nocą
czarna kurtyna niepewności
opadła na śnieżnobiałe sny
przyśniło się
więc i wydarzyć musiało
sny się wszakże
spełniają
pojedyncze włosy na poduszce
stracone kosztem niepokoju
nie chce już śnić
bo nie potrafię
wychodzę na spacer
w dolinie lęku
w cztery oczy rozmawiam z nocą
bo nie chcę już śnić
tłumaczę się - bo nie potrafię
bo po co
na linie nad przepaścią drżę
pomiędzy jawą, a snem











